Prezydium tejże instytucji podjęło decyzję o nadaniu prezydentowi Ryszardowi Zembaczyńskiemu tytułu "Kreatora zmian i postępu" w uznaniu "za szerzenie i propagowanie wzorców demokratycznych i wolnorynkowych, promowanie innowacyjnych rozwiązań oraz krzewienie idei społeczeństwa obywatelskiego".
Prezydent natomiast w materiale opolskiej miejskiej telewizji próbował rozpaczliwie uzasadniać, za co tak naprawdę otrzymał tę nagrodę. Słusznie bowiem poczuwał się w obowiązku do wyjaśnienia, jak ktoś, kogo rządy są w Opolu synonimem zastoju, braku inwestycji, niechęci do nowych technologii, paraliżu komunikacyjnego i konfliktu społecznego, może być "kreatorem zmian i postępu".
Co wymyślił? Dwie zasługi: rady dzielnic i konsultacje społeczne. Tak, tak. Te rady dzielnic, o które musieliśmy walczyć z nim przez 5 lat, a których wprowadzenie możemy tylko zawdzięczać olbrzymiej mobilizacji społecznej: setkom zebranych podpisów, dziesiątkom rozmów lobbingowych, konferencjom prasowym, itp. Ryszard Zembaczyński przypisując sobie te zasługi kpi z naszej inteligencji. Zupełnie jak katowicka Izba Gospodarcza, która podjęła decyzję albo po linii partyjnej, albo towarzyskiej.
Otóż nie. Nie damy sobie wmówić, że "kreatorem zmian i postępu", a także "promotorem innowacyjnych rozwiązań i społeczeństwa obywatelskiego" jest ktoś, kto doprowadził do paraliżu naszych ulic, buduje najmniej ścieżek rowerowych w kraju, nie sprowadził przez 8 lat żadnego inwestora do specjalnej strefy ekonomicznej, jest przeciwny pokryciu Opola siecią bezprzewodowego internetu, jest przeciwny płaceniu kartą w kasie Ratusza, czy próbował zbudować parking na międzywalu na Zaodrzu. To zaledwie kilka z "osiągnięć" naszego "kreatora zmian i postępu". Za wszystkie podziękujemy mu już jesienią przy urnach wyborczych.
